Portal lazarz.pl szanuje prywatność swoich czytelników i przetwarza tylko te dane osobowe, które są niezbędne do prawidłowego świadczenia usług informacyjnych jakie oferuje.
Strona wykorzystuje pliki cookies. Mogą Państwo określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w waszej przeglądarce.
Klikając poniższy przycisk zgadzają się Państwo na przetwarzanie zbieranych przez portal lazarz.pl danych osobowych w zakresie i na warunkach opisanych w naszej
Polityce Prywatności.
Wyrażenie zgody jest dobrowolne, ale może być konieczne w celu wykonania niektórych usług.

Zgoda

.:LAZARZ.PL->poznański portal dzielnicowy:. Łazarz w z@sięgu myszki
Ewa Siwicka

Ewa Siwicka

Rozmowa portalu lazarz.pl z Ewą Siwicką - prezenterką "Teleskopu" i żoną Prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego {grudzień 2009}
 

Janusz Ludwiczak: W ostatniej rozmowie z Pani mężem, Prezydent przyznał, że wywodzi się Pani z Łazarza. Jak wspomina Pani okres spędzony na Łazarzu?
Ewa Siwicka: Zawsze najczulej i najbardziej sentymentalnie. Tam się właściwie urodziłam, bo w klinice przy Jarochowskiego. Potem mieszkałam cały czas na Łazarzu, w zachodniej części, bliżej ulicy Hetmańskiej. To już teraz ulica Potockiej, kiedyś nazywała się Rutkowskiego. Tam rzecz jasna chodziłam do szkoły podstawowej, przy tej samej ulicy.
Chodziłam też do VIII LO przy ulicy Głogowskiej i do kościoła Matki Boskiej Bolesnej. Bardzo jestem związana z tamtym kościołem. Lekcje religii prowadzone były wówczas w salkach katechetycznych i to mi się bardzo podobało, bo znałam przez to księży ze swojej parafii. Jak szłam na msze, to czułam się z nimi bardzo związana.
Zaraz po studiach zaczęłam pracować w Telewizji Polskiej, której ośrodek mieścił się przy ulicy Strusia, czyli też na Łazarzu. To była pierwsza moja praca. Studio mieliśmy na terenie MTP przy Głogowskiej. Więc połowę mojego życia mieszkałam na Łazarzu. Całe dzieciństwo i okres dojrzewania, matura, studia i pierwsze szlify dziennikarskie - bo w czasie studiów współpracowałam z Polskim Radiem (obecnie radio Merkury) przy ulicy Berwińskiego - to wszystko związane jest z Łazarzem.

Jakie były i są Pani ulubione miejsca na Łazarzu?
Park Wilsona, czyli wówczas Kasprzaka. Uwielbiałam tam chodzić, najczęściej z dziadkami. Przy Palmiarni były kioski z gorącymi parówkami i bułką. To był kulminacyjny moment spaceru. Przy fontannie karmiłam gołębie ;)) Jak byłam dzieckiem nie było jeszcze trasy Hetmańskiej, były tam tylko pagórki, więc zimą wybieraliśmy się na sanki.
Bardzo lubiłam też robić zakupy na Rynku Łazarskim. Stragany pełne świeżych warzyw i owoców, życzliwi sprzedawcy, którzy mnie rozpoznawali i doradzali, co warto kupić. Rynek Łazarski bardzo dobrze mi się kojarzy.

Od lat możemy oglądać Panią na antenie Telewizji Poznań. Jak zaczęła się Pani przygoda z dziennikarstwem?
Zaczęła się na studiach, bo bardzo świadomie wybrałam kierunek dziennikarski. Przez całe studia pisałam do prasy - do "Głosu Wielkopolskiego", jednocześnie pracowałam też w radiu. Robiliśmy bardzo dużo materiałów na antenę regionalną, ale też do "Zapraszamy do trójki". To były bardziej ambitne materiały. Mieliśmy też dyżury w studio, w porannym programie. Musiałam wstać przed godziną czwartą, żeby zdążyć na poranny program o 5:30. Jako współprowadząca przygotowywałam prognozę pogody, kronikę policyjną i przegląd prasy. Bardzo chciałam odbyć jeszcze praktykę w telewizji. I w telewizji bardzo szybko mnie zaakceptowano. Okazało się, że moje materiały zaczęły od razu trafiać do "Teleexpresu", "Panoramy" i "Wiadomości" Do radia już nie wróciłam, zostałam w telewizji.

Czy praca w dziennikarstwie była Pani wymarzonym zawodem?
Byłam trzykrotną stypendystką ministra edukacji narodowej. Bardzo dużo pisałam naukowych artykułów, wygrałam kilka konkursów – nawet międzynarodowy, miałam poważne plany. Do pozostania na Uniwersytecie namawiał mnie także profesor od stosunków międzynarodowych. I tak jak mąż nastawiał się na prace naukową, ja też o tym myślałam.
Zresztą to, że on był najlepszym studentem na Akademii Ekonomicznej, a ja na Uniwersytecie to motywowało. Dostaliśmy wysokie naukowe stypendia i to nam pozwalało myśleć o przyszłości. Wydawało się nam, że będziemy pracownikami naukowymi. Potem jednak uznałam, że to nie dla mnie. Mam za dużo energii, lubię rozmawiać, poznawać nowych ludzi i mówić o tym, co się dzieje wokół mnie.

Praca w telewizji wiąże się z pewnym stresem. Czy trema nadal towarzyszy Pani w trakcie prowadzenia "Teleskopu"?
Teraz już zupełnie nie. Miałam tremę przez pierwsze miesiące. Doświadczenie jest rzeczą nie do przecenienia. Są różne sytuacje trudne, które mogą zaskoczyć na antenie. Ja to już przeżyłam i wiem, że sobie poradzę.

Rola prezentera to nie tylko prowadzenie programu przez kilkanaście minut. Jak wygląda przygotowanie "Teleskopu"?
Spotykamy się wszyscy o 9:00 - wydawca, prowadzący, wszyscy reporterzy, kierownik produkcji. Ustalamy oczywiście co będzie w programie, każdy proponuje swoje tematy. Dyskutujemy, jak materiał miałby wyglądać, jakie osoby zapytamy, czy robimy sondę, czy z kimś się łączymy. Prowadzący z redaktorem wydania omawia całość programu, wszyscy reporterzy się rozjeżdżają na zdjęcia. Tuż po zebraniu robi się pusto w redakcji. Oczywiście prowadzący też mogą robić materiały, choć niekoniecznie w dniu, w którym prowadzą "Teleskop". Do momentu, kiedy pojawiają się materiały, które reporter pokazuje wydawcy, jest chwila oddechu dla prezentera. Gdy materiały spłyną trzeba wszystko przeczytać, uzupełnić, dogadać z reporterem i napisać zapowiedzi. Zapowiedź jest bardzo ważną częścią newsa, musi w sposób zrozumiały dla każdego telewidza przedstawić temat. Trzeba też przygotować się do rozmowy z gościem. Potem zostaje chwila na charakteryzację. To jest w telewizji bardzo ważne, bo niestety badania pokazują, że ludzie często bardziej zwracają uwagę na to jak wyglądamy niż co mówimy. Dla mnie ważniejsze jest jednak to, żeby przygotować dobrze część merytoryczną niż to, że będę nie domalowana, bo czasem braknie na to czasu.

Pracowała Pani w "Wiadomościach". Sporo Pani kolegów i koleżanek przeszło do TVP INFO. Czy jeśli pojawiałby się propozycje przeniesienia do Warszawy skorzysta Pani z niej czy jednak pozostanie Pani dalej w Poznaniu?
Ja miałam wielokrotnie propozycje przeniesienia do Warszawy gdy prowadziłam "Wiadomości". Przygotowano mnie do prowadzenia głównego wydania o 19:30. To było w mojej karierze prezentera najwyższe wyróżnienie. Wówczas powiedziałam nie, gdyż mam tu rodziców, teściów, dzieci - wówczas gdy miałam małe dziecko, było ważne to, że mogę spokojnie jechać i pracować, bo zawsze ktoś się moim dzieckiem zajmie i to jest najważniejsze. Poza tym ja bardzo lubię Poznań i nie wyobrażam sobie, żebym mogła kiedykolwiek wyjechać, obojętnie czy to byłby Londyn, Paryż czy Rzym. Nigdy nie myślałam o przeprowadzce na stałe i bardzo jestem dumna, że mieszkam w Poznaniu.
Gdy byłam na początku swojej drogi zawodowej, nieprawdopodobnie mi imponowało, że prowadziłam "Wiadomości", jednak w tej chwili to już nie jest dla mnie atrakcyjne. Jestem po prostu o krok dalej.

Czy ubolewa Pani nad tym, że jest coraz mniej programów lokalnych na antenie TVP INFO?
To jest w ogóle skandal. Ja nie rozumiem żadnego z dotychczasowych szefów TVP w Warszawie, którzy spowodowali, że regionalnego programu jest tak mało. Dla mnie to jest sprawa bulwersująca. Uważam, że największą siłą telewizji publicznej są ośrodki regionalne.

Czy tęskni Pani do dawnej PTV-łki, telewizji, która była w większości programem lokalnym?
No oczywiście, że tak. Wówczas sądziłam, że telewizja regionalna zaczyna wreszcie się rozwijać i że będzie co raz lepiej. Okazuje się jednak, że sprowadzono nas znowu do niecałych trzech godzin na antenie. Ludzie chcą nas widzieć, a skoro sami siebie ograniczamy - w sensie telewizja publiczna ośrodki regionalne - to dajemy większą szansę konkurencji. Przecież nie o to chodzi.

Ogląda Pani konkurencję - Telewizję WTK?
Mieszkam poza centrum Poznania, i tam nie ma w ogóle kablówki. Dlatego w ogóle nie znam Telewizji WTK. Jak mieszkałam na Grunwaldzie to miałam dostęp, natomiast od 9 lat już nie oglądam.

A czy zespół "Teleskopu" obawia się WTK, które "Puls Dnia" emituje w tym samym czasie, czyli o godz. 18:00?
Nie wiem, nie rozmawiamy o tym. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

Czy chciałaby Pani, aby mąż kandydował w przyszłorocznych wyborów i dalej był prezydentem Poznania?
To jest pytanie, na które nie potrafię do końca odpowiedzieć jednoznacznie. Bardzo nie chciałam, żeby kandydował w poprzednich wyborach. Po prostu byłam zmęczona i byłam zbulwersowana tym co się działo. Wtedy już miałam dosyć tego wszystkiego. Uważałam że mąż nie może być wiecznym chłopcem do bicia, że jeśli komuś się podoba obrzucić go błotem, to może to robić. Ale rzeczywiście mąż wbrew mnie i moim opiniom podjął decyzję, że będzie kandydował. Chciano go zniszczyć, zniechęcić i podciąć mu skrzydła, postawili zarzuty. Jeśli ma rezygnować tylko dlatego, że ktoś sobie tak postanowił, to jest to bez sensu - trzeba dokończyć to dzieło, trzeba dokończyć to co zaczął. Teraz uważam, że zrobił słusznie. Ja już nie mam w tej chwili takiej potrzeby jak kiedyś, żeby mąż był w domu. Dzieci są większe, samodzielne. Cenię też to, że mąż nigdy nie ograniczał mnie w pracy zawodowej.
Nawet gdy pracowałam w weekendy i święta, w Wigilię czy Wielkanoc, nigdy złego słowa nie usłyszałam. Dlatego nie mam prawa powiedzieć: a ja wolałabym, żebyś więcej czasu był z rodziną i ze mną i żebyśmy sobie posiedzieli w domu. Jeżeli on ma nadal taką siłę i chęć, by dalej służyć naszemu miastu i jego mieszkańcom, to ja nie będę mu mówić nie. Na pewno robi to sumiennie i fachowo. Jego profesjonalizm i sposób zarządzania miastem najwyżej ocenili też prezydenci miast z całej Polski, którzy spośród siebie mieli wskazać osobę, którą najbardziej cenią. Dwa tygodnie temu - Centrum Adama Smitha, które organizowało ten ranking, ogłosiło , że "Najbardziej podziwianym prezydentem" w Polsce jest Ryszard Grobelny. Jestem z tego dumna.

Dziękuję za rozmowę
Dziękuję również.

Aktualności
Niezapominajka
15

wrz

Park Manitiusa
Piknik z Akademią Judo z okazji 10-lecia
W programie: Mistrzostwa Polski w pokazach judo, pokazy kendo, karate i aikido, paintball, dmuchany tor przeszkód, zabawy, konkursy, malowanie twarzy
<

19:00
Kościół Matki Boskiej Bolesnej ul. Głogowska 97
Odpust parafialny

17

wrz

19:00
Klub Osiedlowy "Krąg" ul. Dmowskiego 37
„Żniwna dziewczyna” - widowisko muzyczne z cyklu "Śpiewamy polskie piosenki" z udziałem: Kabaretu "Klub Szyderców Bis". W programie pojawią się w szczególności piosenki nawiązujące do lata i żniw – z

20

wrz

17:00
Klub Osiedlowy "Krąg" ul. Dmowskiego 37
"O rogalach Świętomarcińskich"- Spektakl muzyczny dla dzieci w wykonaniu Teatru Mozaika

21

wrz

do 23-09-2019
Międzynarodowe Targi Poznańskie
Targi stomatologiczne "Cede"

[ wszystkie ]

Komentarze
Ogłoszenia
Newsy na Twoją skrzynkę!
Zapisz się na listę mailingową:
Twój e-mail: